Co pokazać klientowi, zanim produkt wróci do sprzedaży?
Na karcie zostaw opis i parametry. Część osób wraca z zapisanej zakładki albo z linku od znajomej i nadal chce wiedzieć, co to za produkt, nawet jeśli dziś go nie kupi. Obok statusu dopisz to, co wiesz o dalszej sprzedaży, a jeśli dostawca nie podał terminu, napisz właśnie to.
Produkt chwilowo niedostępny i produkt wycofany to dwie różne sytuacje. Wycofany oznacz osobno, a jeśli masz następcę, daj do niego link z wyjaśnieniem różnic, żeby klient wracający po stary model mógł sprawdzić, czy nowy mu pasuje.
Status musi dotyczyć wariantu, który klient wybrał. Jeśli na półce leżą botki w 39, a w 38 skończyły się w czwartek, osoba szukająca 38 ma zobaczyć brak przy 38, nawet gdy ogólny status produktu wciąż świeci na zielono.
Sprawdź też reklamy, które prowadzą na brakujący produkt. Wejście z reklamy wciąż może skończyć się zakupem zamiennika albo zapisem na powiadomienie, więc porównaj koszt kliknięć z tym, co z tych wejść faktycznie wyszło, i zdecyduj, co klient ma zrobić po wejściu na kartę.
Zamiennik z różnicami przed przyciskiem „Kup”
Podobne zdjęcie to za mało. Klient potrzebuje parametrów, od których zależy użycie produktu, i różnic wypisanych wprost, zanim cokolwiek doda do koszyka, a przy częściach zamiennych nie pisz o zgodności, jeśli nie masz jej potwierdzonej w danych producenta.
Gdy chodzi o buty, dobra odpowiedź brzmi mniej więcej tak: „Tego modelu nie mamy teraz w 38. Drugi model jest dostępny, ale ma inny krój, więc sprawdź wymiary w jego tabeli, zanim wybierzesz rozmiar”. Wtedy klientka sama decyduje, czy ryzykuje inny krój.
Jak włączyć powiadomienie o dostępności produktu?
To zależy od platformy. W WooCommerce służy do tego między innymi rozszerzenie Back In Stock Notifications, opisane w dokumentacji na stronie WooCommerce. W innych sklepach szukaj takiej funkcji w ustawieniach albo na liście aplikacji i modułów.
Zanim ją włączysz, ustal dwie rzeczy. Formularz ma pytać tylko o kontakt i o to, na który produkt w jakim wariancie klient czeka, a przy tym mówić wprost, czego dotyczy zapis. Jeśli wiadomości wysyłasz ręcznie, ktoś musi pilnować dostaw i pamiętać o liście.
Potem zrób próbę na jednym produkcie. Ustaw stan na zero i zapisz się sam. Po przyjęciu towaru sprawdź, czy mail przyszedł, i dopiero wtedy pokazuj klientom obietnicę powiadomienia.
Termin dostawy tylko wtedy, gdy go znasz
Podaną datę klientka zapamięta i wróci z nią do Ciebie, jeśli towar nie przyjdzie. Jeśli dostawca potwierdził tylko plan dostawy do Twojego magazynu, nazwij to planem i nie myl go z terminem wysyłki do klienta, bo między jednym a drugim jest jeszcze przyjęcie towaru i spakowanie zamówienia.
Ta sama zasada obowiązuje bota. CartBot szuka w podłączonym katalogu i pomija produkty oznaczone jako niedostępne, więc zamiast brakujących botek pokaże to, co da się kupić. Może też zebrać kontakt od klienta, który woli poczekać. Sam zebrany adres nie uruchamia jednak automatycznej wysyłki po powrocie towaru, bo tę część musi załatwić sklep albo osobne narzędzie. Bot pracuje na danych z ostatniej synchronizacji, więc po wyprzedaniu wariantu sprawdź, kiedy zmiana dotarła do czatu i co dzieje się przy próbie dodania go do koszyka.
Lista oczekujących przy następnym zamówieniu
Zapisy dużo mówią o popycie, o ile je trochę uporządkujesz, czyli policzysz chętnych osobno dla każdego wariantu i usuniesz powtórzenia tej samej osoby. Porównaj te liczby ze sprzedażą sprzed wyczerpania zapasu i z tym, jak długo trwał brak, bo dwa tygodnie przerwy zaburzą porównanie z produktem, który dało się kupić przez cały miesiąc.
Lista oczekujących to zainteresowanie, a zamówienia przyjdą dopiero po dostawie i nie od wszystkich. Część osób kupi gdzie indziej albo zmieni plany. Kiedy towar wróci, policz, ile powiadomień skończyło się zakupem, i ten własny wynik weź pod uwagę, gdy następnym razem będziesz zamawiać botki w 38.
