Co to jest feed produktowy?
To zwykły plik z listą produktów. Najczęściej ma format XML albo CSV i leży pod stałym adresem URL, skąd pobierają go Google Merchant Center albo porównywarki w rodzaju Ceneo. Każdy produkt ma w nim pola, od identyfikatora i ceny po dostępność i link do zdjęcia. Z tego samego pliku może czytać chatbot.
CartBot pobiera katalog na kilka sposobów. Na WooCommerce, Shopify, PrestaShop i Shoperze łączy się z API sklepu, więc osobny feed produktowy nie jest tam potrzebny. W pozostałych sklepach czyta feed XML lub CSV spod adresu URL albo plik, który wgrasz ręcznie, i za każdym razem widzi dane z ostatniej synchronizacji, która chodzi według harmonogramu. Zmiana ceny w sklepie trafia więc do czatu z opóźnieniem. Ręcznie wgrany plik zostaje taki, jaki był, dopóki nie wgrasz nowego.
Każdy wariant potrzebuje osobnego stanu
Wróćmy do kurtki. Klientka widzi na karcie jedną kurtkę i trzy rozmiary, ale w danych powinny to być trzy osobne pozycje, każda z własnym identyfikatorem i własnym stanem. Stan produktu nadrzędnego nie wystarczy, żeby obiecać konkretny rozmiar.
Otwórz eksport produktu z największą liczbą wariantów. Sprawdź, czy każdy kolor i rozmiar ma w nim swój identyfikator i czy dostępność stoi przy każdym wariancie osobno.
Potem przejdź całą drogę od pytania do koszyka. Napisz do bota „czerwona kurtka w M”, dodaj ją do koszyka i porównaj z tym, co pojawi się w zamówieniu. W CartBocie wybór wariantu zależy od platformy i szablonu sklepu, a czasem klient kończy go na stronie produktu, więc tę ścieżkę też przeklikaj. Na koniec zapytaj o rozmiar, którego nie ma, bo bot powinien to wiedzieć, zanim klientka cokolwiek doda do koszyka.
Jak sprawdzić ceny i warianty przed importem katalogu?
Nie podłączaj od razu wszystkiego. Na samych prostych produktach każdy import wygląda dobrze, więc weź małą próbkę z trudnymi przypadkami:
- Produkt z kilkoma kolorami i rozmiarami.
- Pozycja niedostępna.
- Produkt, któremu dzień wcześniej zmieniłeś cenę, żeby sprawdzić, czy w imporcie jest już nowa kwota.
- Coś robionego na zamówienie, z dłuższym terminem realizacji.
Porównaj import ze stroną sklepu
Po imporcie zestaw każdą pozycję z próbki ze stroną produktu, pole po polu, bo muszą się zgadzać ceny i dostępność, a przy wariantach także nazwy i jednostki.
Jeśli masz już feed pod Google Merchant Center albo pod Ceneo, masz dobry punkt wyjścia, bo Google opisuje w dokumentacji, jak oznaczać identyfikatory i warianty. Zgodność z formatem Google nie gwarantuje jednak, że inne narzędzie odczyta wszystkie pola tak samo. Przy podłączeniu pola trzeba sprawdzić i zmapować.
Zostaje pytanie, kto pilnuje świeżości danych. Sklep generuje nowy plik, a bot go pobiera, więc po drodze są dwa miejsca, w których coś może stanąć. Zrób prosty test. Zmień cenę jednego produktu i zanotuj, po jakim czasie nowa kwota pojawi się w czacie, bo mniej więcej tyle trwa u Ciebie opóźnienie, o ile synchronizacja akurat się nie wysypie.
Opisy, z których da się odpowiedzieć
Bot ma w instrukcjach zakaz zgadywania parametrów. Kiedy klient zapyta o podszewkę, a w opisie stoi tylko „idealna na jesień”, bot powinien przyznać, że tego nie wie. Lepsze to niż zmyślanie, ale klient mimo to zostaje bez odpowiedzi.
Zacznij od produktów, o które klienci już pytali, i zestaw ich wiadomości z opisem, bo luki widać wtedy od razu. Przy części zamiennej to zwykle zgodność z urządzeniem, przy ubraniu sposób mierzenia rozmiaru.
Liczby zapisuj z jednostką. Samo „40” w polu wymiaru może oznaczać centymetry, rozmiar albo czterdzieści sztuk w opakowaniu, a bot nie ma jak tego rozstrzygnąć, skoro zgadywać mu nie wolno. Jeśli przepisujesz dane od producenta, sprawdź, czy dotyczą dokładnie Twojego wariantu, łącznie z kolorem i rozmiarem. Brakujący parametr zostaw pusty i oznacz do wyjaśnienia, zamiast wpisywać wartość typową dla podobnych produktów.
Przeczytaj też opis bez patrzenia na zdjęcia. W czacie nie ma żadnego „powyżej”, więc zdanie o „wersji widocznej powyżej” trzeba zamienić na nazwę tej wersji.
Zasady sklepu też są danymi
Zasad zwrotów i warunków dostawy zwykle nie ma w katalogu produktów. Bot bierze takie rzeczy z bazy wiedzy sklepu, czyli z tekstu, który dostaje przy wdrożeniu i w którym powinny stać warunki dostawy z kwotami i terminami oraz zasady zwrotów zgodne z Twoim regulaminem. Wyjątki przypisz do konkretnych towarów. Jeśli coś szyjesz na zamówienie, termin dla towaru z magazynu nie może być dla tego produktu domyślną odpowiedzią.
Przy każdej zmianie zasad poprawiasz dwa miejsca naraz, stronę w sklepie i wiedzę bota. Niech robi to jedna osoba.
Próba z kimś spoza sklepu
Daj przygotowane dane komuś, kto nie zna Twoich produktów, i poproś o odpowiedź na kilka prawdziwych pytań od klientów. Ty nic nie dopowiadasz, nawet jeśli wiesz od producenta, że kurtka ma odpinany kaptur, a każde miejsce, w którym ta osoba musiała zgadywać, zapisujesz na kartce.
Potem zadaj te same pytania w czacie. Odpowiedzi bota porównaj z konkretnymi polami katalogu, bo człowiek i bot mogą mylić się w różnych miejscach i dopiero obie próby razem pokażą, gdzie dane są dziurawe. Lista zgadywanek z pierwszej próby to gotowa kolejka poprawek w opisach na najbliższy tydzień.
